[Aktualizacja 25/02/2020]: W sumie, po diecie, wychodzeniu i stabilizacji spadło… 12kg! I waga magicznie stoi w miejscu mimo, że pozwalam sobie już na wszystko (włączając w to słodycze!)
Kochani, dawno nic nie było. A to święta, a to zmiana pracy, a to nowy rok. I zleciało. Wracam do pisania bloga i dziś chętnie się z Wami podzielę moimi ostatnimi doświadczeniami. Otóż, z nowym rokiem zmierzyłem się z postem dr Dąbrowskiej. To dieta, o której dużo możecie znaleźć w Internecie, ale odsyłam do książek, gdzie jest więcej sprawdzonej i praktycznej wiedzy. Post zwany dietą warzywno-owocową polega na jedzeniu tylko określonych warzyw i owoców przez pewien czas. Do tego kiełki, kiszonki, zakwas z buraków.
Zaczynałem 7 stycznia z wagą (wstyd) 89 kg. Dziś, po 11 dniach na waga pokazuje 82 kg, więc w ciągu kilku dni spadło 7 kg. A nie jest ciężko. Najgorsze były początki (jak to zwykle bywa), czyli odstawienie chleba, mięsa, nabiału, tłuszczy. Ale po kilku dniach przyzwyczaiłem się. Może sam post opiszę Wam innym razem, ale dziś skupię się na efektach. Otóż, oprócz spadku 7 kg (jak na razie) z cielska, do tego, co bardzo mnie dziwi, mam ogromną energię. Czuję się lekko, nie chce mi się spać w ciągu dnia, co dawniej było normą. Mam siłę do wszystkiego. I chęci. I dobry humor. Jakaś magia 🙂 Także polecam serdecznie każdemu spróbować. Post sam w sobie nie ma na celu tylko redukcji wagi, ale uzdrowienie organizmu. Kiedy niedostarczany mu składników odżywczych, z których może czerpać energię, takich jak tłuszcze, cukry, itp. włącza się tzw. odżywanie wewnętrzne, czyli nasze ciało wykorzystuje do wytworzenia energii tłuszcz, złogi, „zepsute” i martwe komórki. Cofają się choroby. Młodniejemy. Nawet o kilka lat. Poprawia się cera, wytrzymałość ciała, odporność. Usuwane są toksyny. I naprawdę, nie jest ciężko na tej diecie wytrzymać, ponieważ wcale a wcale (po 3-4 dniach) nie chce się jeść… Magia, mówię Wam :)Co jadłem? Przede wszystkim sałatki i zupy. Spisałem przepisy na pewne dania, które znajdziecie tutaj.
